- Nieważne, nie będę Ci przeszkadzać i nie chcę abyś na mnie tracił czas! - warknęłam. Gy wypowiadałam te słowa chłopak zmieszał się jakby dotarło do niego to co przed chwilą się wydarzyło. Odwróciłam się i ruszyłam w stronę przystanku.
- Hey...poczekaj - Szymon złapał mnie za rękę próbując zatrzymać. Ale usłyszał tylko:
- Nie trać na mnie czasu, masz inne sprawy do załatwienia - kolejny raz odwróciłam się od niego, ale tym razem chyba gorzej być nie mogło. Wpadłam na....
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wpadłam na, Ku*wa co on tu robi? Poczułam jak cała zaczynam się trząść, nie panowałam nad sobą. Przeszłość zawsze powraca. Dlaczego akurat jego spotkałam? Nie mógł być to ktoś... inny? Chwilę stałam przed nim, nie mogąc się ruszyć z miejsca. Wpatrywał się we mnie, jakby w dawną znajomą czy kogoś tam. Nim się obejrzałam, byłam od niego oddalona. Po tym jak zobaczyłam, że idzie a raczej biegnie w moim kierunku, nie wiele myśląc zeszłam na krawężnik.... A następnie usłyszałam tylko pisk opon i poczułam silne ramiona, które mnie ciągnął z drogi. Wyrwałam się i uciekłam z powrotem do galerii. Była duża i miałam nadzieję, że tu nie wejdzie, a przynajmniej nie znajdzie. Pierwsza myśl była taka aby pójść do łazienki, tak też zrobiłam. Niestety coś, a raczej ktoś mi uniemożliwił. Zostałam mocno szarpnięta za dłoń, zatoczyłam się do tylu i wpadłam w ramiona znanej mi osoby. Nie wiele myśląc wtuliłam się w jego tors. A on oplótł mnie swoimi długimi ramionami mocno i tak jakby to miało być nasze ostatnie spotkanie. Nie wiem ile tak staliśmy, z każdą następną chwilą płakałam coraz bardziej. A Szymon nic nie mówił, o nic nie pytał po prostu był... Co było dla mnie najważniejsze. Starałam się uspokoić i chciałam oderwać się od niego...Byłam przekonana, że wyglądam strasznie; rozmazany makijaż, zapuchnięte i czerwone oczy. Gdy o tym myślałam chłopak delikatnie odsunął się ode mnie i podniósł lekko moją głowę aby spojrzeć mi w oczy. Następnie swoje obie dłonie przeniósł na moje policzki, gdzie kciukami otarł łzy i delikatnie pocałował w czoło.
- Choć zabiorę Cię do mojego mieszkania... - czekał na jakiś sygnał z mojej strony, jakieś potwierdzenie. Lekko skinęłam głową, na co chłopak tylko uśmiechnął się smutno, objął i pokierowaliśmy się w stronę wyjścia.
- To tym mamy jechać? To twoje? - zapytałam po tym jak ujrzałam czarnego rumaka.
- To jest motocykl, tak będziemy tym jechać. - powiedział pewny siebie.
- Ale nie mówiłeś, że masz yyyy... to...motocykl - nigdy nie jechałam na motocyklu i bardzo się bałam...
Widząc moją panikę powiedział:
- Spokojnie, umiem tym jeździć - uśmiechnął się lekko. Nie wiem jakim cudem wsiadłam na pojazd ale zrobiłam to i już po chwili czułam jak wiatr przewiewa moje ciało. Czując jak przyspieszamy mocniej ścisnęłam chłopaka po czym usłyszałam jego śmiech:
- Skarbie zaraz nie będę mógł oddychać - dodał i poluźniłam uścisk, ale tylko trochę i zamknęłam oczy. Słyszałam tylko warkot pojazdów, sygnał pogotowia ratunkowego. Czułam wiatr na twarzy i przyśpieszone bicie serca Szymona. Po jakimś czasie zatrzymaliśmy się, ale ja nie puściłam go lecz otworzyłam powoli oczy. Zobaczyłam rząd szarych bloków.
- Ty tu mieszkasz? - zapytałam głupio.
- Nie przyjechaliśmy popatrzeć - odpowiedział.
- Okay, okay - podniosłam ręce w geście obronnym.
Weszliśmy do dużego nowoczesnego mieszkania. Nie wiedziałam, że na takie go stać. Po tym jak dał mi sok, usiedliśmy w salonie:
- Potem pozwiedzasz, ale teraz powiedz mi o co chodzi - rzekł, patrząc mi prosto w oczy. Uniosłam brew sugerując mi to coś. - Dobra najpierw Ty powiesz a potem ja Ci wszystko wytłumaczę.
- Obiecujesz? - zapytałam. Westchnął...
- Taak.....
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hey :)
Tak, wiem jest strasznie krótki, ale nie mam jak dopisać resztę. Przepraszam...
Jeżeli macie jakieś pytania, zapraszam tu Ask, pytaj xd
Tradycyjnie zostawcie Do zobaczenia ;p