Pojechałam do cioci i wszystko wyjaśniłam. Co się dzieje w domu, sytuacja ze szkołą... Zostanę u niej tylko do momentu póki nie znajdę stancji, mimo nalegań rodziny. Nie chciałam aby mi ktoś robił wyrzuty że ich wykorzystuję czy coś takiego. Wieczorem dostałam mail z odpowiedzią że mam prace jako kelnerka. I mogę zacząć jak najszybciej. Ucieszyłam się ale byłam przygnębiona całą sytuacją. Podczas gdy byłam zasypywana wiadomościami od Łukasza, to od Szymona nie dostałam żadnej wiadomości. Usłyszałam pukanie do drzwi.. Wujek poszedł otworzyć a w progu stał on... Czy ja go przyciągnęłam myślami?
------------------------------------------------------------------------------
Szymon to on tam był.
- Dzień dobry. Czy jest Ola? Chciałbym z nią tylko chwilę porozmawiać. - powiedział.
- Dzień dobry, tak zapraszam - usłyszałam w odpowiedzi. Wujek poszedł od razu do siebie, także byliśmy sami. Wujka od zawsze podziwiałam poczuciem humoru czy też pozytywnym nastawieniem do życia. Ja natomiast nigdy tak nie potrafiłam. Do salonu, gdzie przebywałam wszedł niepewnym krokiem Szymon.
- Hey - powiedział uśmiechając się lekko.
- Hey - powiedziałam - Usiądź, chcesz coś do picia?
- Nie, dzięki - odpowiedział siadając. Skinęłam głową i usiadłam w odpowiedniej odległości od niego i czekałam na to co powie. Ale nic nie mówił tylko się zastanawiał, gdy już chciałam coś powiedzieć, on zaczął.
- Chciałem Cię przeprosić, powinienem być przy Tobie....Ale nie mogłem, przepraszam. - mówił, ale nie patrzył mi w oczy. Po chwili to zrobił. Wpatrywał się we mnie czekając na jakąś moją reakcje.
- W porządku - powiedziałam, nie mogłam być na niego zła bo nie powinnam. Był moim kolegą i tylko tyle. Nie mogłam oczekiwać od niego nic więcej, nie powinnam.
- W porządku? - zapytał z niedowierzaniem.
- Tak w porządku - mówiłam patrząc mu w oczy - zapewne miałeś jakiś ważny powód o którym zgaduję nie chcesz mówić, rozumiem. Nie mogę oczekiwać od Ciebie wszystkiego....- mówiłam
- Nie powinienem Cię zostawiać, ale babcia się źle czuła... - powiedział na co ja wtrąciłam.
- Wszystko z nią dobrze? - zapytałam.
- Tak, teraz tak... - mówił.
- Nie powinieneś jej zostawiać samej! - krzyknęłam na niego.
- Spokojnie nie jest sama - uśmiechnął się.
- Co się tak cieszysz - zapytałam ze złością.
- Bo nie rozumiem waszych relacji... Wytłumaczysz mi? - zapytał ostrożnie.
- Pomagałam twojej babci, bo zawsze była sama i nigdy nie wspominała o rodzinie. Nie wiedziałam że ma Ciebie, wnuka którego nie widziała od dawna. Sprzątałam, zajmowałam się ogrodem, domem, czasem gotowałam i tak zaczęły się nasza jeśli mogę nazwać przyjaźń. Twoja babcia bardzo mi pomagała chociażby zwykłą rozmową, wspierała i zachowywała się jak moja babcia. I to trwa kilka lat i nie ma co więcej mówić... - powiedziałam spokojnie. - Nie pytałeś się babci?
- Nie było okazji...- westchnął. Jak to nie było okazji? Przecież byłam kilka razy u niej w domu. To pytanie zostało tylko w mojej głowie.
- Okay, rozumiem - powiedziałam.
- Co teraz będzie? - zapytał po chwili.
- Mam pracę, znajdę stancje i się wyprowadzę stąd. - wzruszyłam ramionami jakby to co mówię było najłatwiejsze w życiu. Przypatrywał mi się dłuższy czas, ale nie powiedział nic oprócz zwykłego - Aha. Siedzieliśmy w ciszy, ale w pewnym momencie usłyszałam:
- Chyba będzie lepiej jak już pójdę, masz mój numer i możesz do mnie zadzwonić w każdej chwili jakbyś czegoś potrzebowała albo chciała po prostu pogadać... Bo chyba teraz to nie najlepszy moment... - mówił.
- Pójdziesz ze mną na spacer? - wypaliłam nie wiele się nad tym nie zastanawiając.
- Teraz? - zapytał zdziwiony.
- Jeśli masz inne plany to spoko - próbowałam się wykręcić, bo to chyba nie będzie najlepszy pomysł - innym razem - mówiłam.
- Nie, mogę teraz. Nie ma problemu - uśmiechnął się lekko.
- To chodźmy powiedziałam lekko niepewnie. Wyszyliśmy z domu po tym jak poinformowałam ciocię o moich planach. Spacerowaliśmy pomiędzy domami jednorodzinnymi, ponieważ oni mieszkali na obrzeżach miasta. Był wieczór, ale nikogo nie spotkaliśmy. Wiatr lekko targał moje włosy, i chłodził moją skórę w pewnym momencie zaczęliśmy rozmowę i była to zwykła pogawędka na temat... niczego w zasadzie. Rozmawialiśmy o tym jaki smak lubimy lodów, dowiedziałam się że jego ulubione to mango.
- Moje też - powiedziałam trochę za głośno i rozległ się jego śmiech, przez co "spaliłam buraka".
- Nie zimno ci? - zapytał. I nie czekając na moją odpowiedź przyciągnął mnie do siebie oplatając mocno ramionami.
- Jest okay - powiedziałam, ale nadal trzymał mnie w uścisku. Słuchałam jak miarowo i spokojnie bije jego serce. Tylko to słyszałam, w pewnej chwili uniósł moją głowę do góry tak aby mógł mi spojrzeć w oczy. Był wyższy ode mnie a mi to nie przeszkadzało. Nachylił się i złożył pocałunek na moich ustach. Poczułam jak ciepło rozchodzi się po moim ciele, Szymon z każdym następnym momencie stawał się śmielszy i odważniejszy. Moje ręce powędrowały na jego szyję i włosy, którymi się bawiłam. Zadziwiające jest to jak bardzo się zmienił od momentu w którym go poznałam, ale przecież mówił że nie jest taki na jakiego teraz wygląda. Pamiętam to, widocznie mówił prawdę.
- Ohohho kogo ja tu widzę - po tych słowach odwróciliśmy się w stronę z którego dochodził ten głos.
- Zamknij się - powiedział przez zaciśnięte zęby Szymon.
- Widzę że nie tracisz czasu, jak nie ta to inna. No, no muszę ci pogratulować. - mówił drwiąco.
- Czego chcesz ode mnie? - zapytał się.
- Od Ciebie nic.... - zastanowił się chwilę - ale może od twojej towarzyszki...- nie dokończył. Pięść wylądowała na jego twarzy zadziwiająco szybko. Nieznajomy chłopak upadł na chodnik, krwawiąc z nosa i wargi.
- Nie waż się nigdy tak mówić o mojej dziewczynie - krzyknął na niego.
- To twoja kolejna dziwka do zabawy? - kolejny raz dostał... i jeszcze raz... i kolejny. A ja stałam i nie byłam w stanie nic zrobić, tylko patrzyłam. Kolejny raz coś takiego usłyszałam, bez względu na to co robiłam. Chwilę potem Szymon złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę mieszkania. Stanęliśmy pod latarnią i dopiero po słowach chłopaka zrozumiałam że płacze.
- Hey... nie płacz, przepraszam że coś takiego usłyszałaś. Nie wiem co on tam robił, ale następnym razem kurwa nie wstanie....- mówił strasznie rozgniewany - Nie płacz - pociągnęłam ostatni raz nosem i moje łzy przestały lecieć. Chłopak przytulił mnie mocno i skierowaliśmy się do do mieszkania. Pod blokiem dostałam szybkiego całusa i mocny uścisk.
- To co jestem teraz twoją dziewczyną? - zapytałam szeptem do ucha. Chłopak odsunął się ode mnie, aby spojrzeć na mnie. Stałam jeden schodek wyżej od niego i byliśmy prawie różni. Zawstydził się, była noc ale widziałam rumieniec, który jakoś wkradł się na jego policzek.
- Jeżeli Ty chcesz... ale powiedziałem tak pod wpływem chwili.... - mówił.
- Ja będę twoją dziewczyną, a Ty będziesz moim chłopakiem? - wiem co to związek, ale chciałam to powiedzieć głośno.
- Chcesz? - zapytał. W odpowiedzi skinęłam głową.
- Ale pamiętaj że jesteś TYLKO mój - powiedziałam, aby dotarło do niego to co mówię. Szymon skinął głową uśmiechając się i kolejny raz pocałował mnie. Miedzy pocałunkami usłyszałam:
- A Ty tylko moja i nikomu Cię nie oddam.
Hey, hey
Kolejny rozdział! Co sądzicie? Główna bohaterka nie za szybko mu zaufała? Ja nic nie sugeruję xD
Jak wam się podoba? Czytasz=komentujesz ;D
Do zobaczenia <3
Ps: Dziękuję za każde miłe słowo, za każdy komentarz. One jak mi przypomniała Kamila karmią wenę :*
- Dzień dobry. Czy jest Ola? Chciałbym z nią tylko chwilę porozmawiać. - powiedział.
- Dzień dobry, tak zapraszam - usłyszałam w odpowiedzi. Wujek poszedł od razu do siebie, także byliśmy sami. Wujka od zawsze podziwiałam poczuciem humoru czy też pozytywnym nastawieniem do życia. Ja natomiast nigdy tak nie potrafiłam. Do salonu, gdzie przebywałam wszedł niepewnym krokiem Szymon.
- Hey - powiedział uśmiechając się lekko.
- Hey - powiedziałam - Usiądź, chcesz coś do picia?
- Nie, dzięki - odpowiedział siadając. Skinęłam głową i usiadłam w odpowiedniej odległości od niego i czekałam na to co powie. Ale nic nie mówił tylko się zastanawiał, gdy już chciałam coś powiedzieć, on zaczął.
- Chciałem Cię przeprosić, powinienem być przy Tobie....Ale nie mogłem, przepraszam. - mówił, ale nie patrzył mi w oczy. Po chwili to zrobił. Wpatrywał się we mnie czekając na jakąś moją reakcje.
- W porządku - powiedziałam, nie mogłam być na niego zła bo nie powinnam. Był moim kolegą i tylko tyle. Nie mogłam oczekiwać od niego nic więcej, nie powinnam.
- W porządku? - zapytał z niedowierzaniem.
- Tak w porządku - mówiłam patrząc mu w oczy - zapewne miałeś jakiś ważny powód o którym zgaduję nie chcesz mówić, rozumiem. Nie mogę oczekiwać od Ciebie wszystkiego....- mówiłam
- Nie powinienem Cię zostawiać, ale babcia się źle czuła... - powiedział na co ja wtrąciłam.
- Wszystko z nią dobrze? - zapytałam.
- Tak, teraz tak... - mówił.
- Nie powinieneś jej zostawiać samej! - krzyknęłam na niego.
- Spokojnie nie jest sama - uśmiechnął się.
- Co się tak cieszysz - zapytałam ze złością.
- Bo nie rozumiem waszych relacji... Wytłumaczysz mi? - zapytał ostrożnie.
- Pomagałam twojej babci, bo zawsze była sama i nigdy nie wspominała o rodzinie. Nie wiedziałam że ma Ciebie, wnuka którego nie widziała od dawna. Sprzątałam, zajmowałam się ogrodem, domem, czasem gotowałam i tak zaczęły się nasza jeśli mogę nazwać przyjaźń. Twoja babcia bardzo mi pomagała chociażby zwykłą rozmową, wspierała i zachowywała się jak moja babcia. I to trwa kilka lat i nie ma co więcej mówić... - powiedziałam spokojnie. - Nie pytałeś się babci?
- Nie było okazji...- westchnął. Jak to nie było okazji? Przecież byłam kilka razy u niej w domu. To pytanie zostało tylko w mojej głowie.
- Okay, rozumiem - powiedziałam.
- Co teraz będzie? - zapytał po chwili.
- Mam pracę, znajdę stancje i się wyprowadzę stąd. - wzruszyłam ramionami jakby to co mówię było najłatwiejsze w życiu. Przypatrywał mi się dłuższy czas, ale nie powiedział nic oprócz zwykłego - Aha. Siedzieliśmy w ciszy, ale w pewnym momencie usłyszałam:
- Chyba będzie lepiej jak już pójdę, masz mój numer i możesz do mnie zadzwonić w każdej chwili jakbyś czegoś potrzebowała albo chciała po prostu pogadać... Bo chyba teraz to nie najlepszy moment... - mówił.
- Pójdziesz ze mną na spacer? - wypaliłam nie wiele się nad tym nie zastanawiając.
- Teraz? - zapytał zdziwiony.
- Jeśli masz inne plany to spoko - próbowałam się wykręcić, bo to chyba nie będzie najlepszy pomysł - innym razem - mówiłam.
- Nie, mogę teraz. Nie ma problemu - uśmiechnął się lekko.
- To chodźmy powiedziałam lekko niepewnie. Wyszyliśmy z domu po tym jak poinformowałam ciocię o moich planach. Spacerowaliśmy pomiędzy domami jednorodzinnymi, ponieważ oni mieszkali na obrzeżach miasta. Był wieczór, ale nikogo nie spotkaliśmy. Wiatr lekko targał moje włosy, i chłodził moją skórę w pewnym momencie zaczęliśmy rozmowę i była to zwykła pogawędka na temat... niczego w zasadzie. Rozmawialiśmy o tym jaki smak lubimy lodów, dowiedziałam się że jego ulubione to mango.
- Moje też - powiedziałam trochę za głośno i rozległ się jego śmiech, przez co "spaliłam buraka".
- Nie zimno ci? - zapytał. I nie czekając na moją odpowiedź przyciągnął mnie do siebie oplatając mocno ramionami.
- Jest okay - powiedziałam, ale nadal trzymał mnie w uścisku. Słuchałam jak miarowo i spokojnie bije jego serce. Tylko to słyszałam, w pewnej chwili uniósł moją głowę do góry tak aby mógł mi spojrzeć w oczy. Był wyższy ode mnie a mi to nie przeszkadzało. Nachylił się i złożył pocałunek na moich ustach. Poczułam jak ciepło rozchodzi się po moim ciele, Szymon z każdym następnym momencie stawał się śmielszy i odważniejszy. Moje ręce powędrowały na jego szyję i włosy, którymi się bawiłam. Zadziwiające jest to jak bardzo się zmienił od momentu w którym go poznałam, ale przecież mówił że nie jest taki na jakiego teraz wygląda. Pamiętam to, widocznie mówił prawdę.
- Ohohho kogo ja tu widzę - po tych słowach odwróciliśmy się w stronę z którego dochodził ten głos.
- Zamknij się - powiedział przez zaciśnięte zęby Szymon.
- Widzę że nie tracisz czasu, jak nie ta to inna. No, no muszę ci pogratulować. - mówił drwiąco.
- Czego chcesz ode mnie? - zapytał się.
- Od Ciebie nic.... - zastanowił się chwilę - ale może od twojej towarzyszki...- nie dokończył. Pięść wylądowała na jego twarzy zadziwiająco szybko. Nieznajomy chłopak upadł na chodnik, krwawiąc z nosa i wargi.
- Nie waż się nigdy tak mówić o mojej dziewczynie - krzyknął na niego.
- To twoja kolejna dziwka do zabawy? - kolejny raz dostał... i jeszcze raz... i kolejny. A ja stałam i nie byłam w stanie nic zrobić, tylko patrzyłam. Kolejny raz coś takiego usłyszałam, bez względu na to co robiłam. Chwilę potem Szymon złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę mieszkania. Stanęliśmy pod latarnią i dopiero po słowach chłopaka zrozumiałam że płacze.
- Hey... nie płacz, przepraszam że coś takiego usłyszałaś. Nie wiem co on tam robił, ale następnym razem kurwa nie wstanie....- mówił strasznie rozgniewany - Nie płacz - pociągnęłam ostatni raz nosem i moje łzy przestały lecieć. Chłopak przytulił mnie mocno i skierowaliśmy się do do mieszkania. Pod blokiem dostałam szybkiego całusa i mocny uścisk.
- To co jestem teraz twoją dziewczyną? - zapytałam szeptem do ucha. Chłopak odsunął się ode mnie, aby spojrzeć na mnie. Stałam jeden schodek wyżej od niego i byliśmy prawie różni. Zawstydził się, była noc ale widziałam rumieniec, który jakoś wkradł się na jego policzek.
- Jeżeli Ty chcesz... ale powiedziałem tak pod wpływem chwili.... - mówił.
- Ja będę twoją dziewczyną, a Ty będziesz moim chłopakiem? - wiem co to związek, ale chciałam to powiedzieć głośno.
- Chcesz? - zapytał. W odpowiedzi skinęłam głową.
- Ale pamiętaj że jesteś TYLKO mój - powiedziałam, aby dotarło do niego to co mówię. Szymon skinął głową uśmiechając się i kolejny raz pocałował mnie. Miedzy pocałunkami usłyszałam:
- A Ty tylko moja i nikomu Cię nie oddam.
------------------------------------------------------------------------------
Hey, hey
Kolejny rozdział! Co sądzicie? Główna bohaterka nie za szybko mu zaufała? Ja nic nie sugeruję xD
Jak wam się podoba? Czytasz=komentujesz ;D
Do zobaczenia <3
Ps: Dziękuję za każde miłe słowo, za każdy komentarz. One jak mi przypomniała Kamila karmią wenę :*
Ty jesteś najlepsza :) Czekam na następny ❤
OdpowiedzUsuńJejujeju, pisz szybko ❤️
OdpowiedzUsuńDawaj kolejny ❤
OdpowiedzUsuńSuper, czekam na kolejny rozdział :3
OdpowiedzUsuńSuper ! NIe mogę się doczekać następnego !
OdpowiedzUsuńMega! Masz wyjątkowy talent do pisania! Jesteś najlepsza pod słońcem ❤ nie mogę się już doczekać kolejnego rozdziału
OdpowiedzUsuńŚwietny jak zawsze! :*
OdpowiedzUsuń