niedziela, 13 września 2015

Rozdział XI

Udałam się do mieszkania, gdzie czekał na mnie wujek z pytaniem:
- Jak tam? - uśmiechnął się.
- Wszystko w jak najlepszym porządku - mój uśmiech był chyba największy na świecie. Nie mogłam go opanować.
- To idź już spać, jutro idziesz do pracy? - zapytał kolejny raz.
- Tak, mam na 9 bo chcą ze mną porozmawiać i potem okres próbny. I okaże się wszystko za jakiś czas. - mówiłam.
- Nie musisz pracować...- nie pozwoliłam mu skończyć.
- Przygarnęliście mnie i dziękuje wam za to bardzo. Oczywiście spróbuję się sama usamodzielnić jak najszybciej... Ale kolejna osoba w mieszkaniu to jest wydatek i nie pozwolę wydawać na siebie pieniędzy. Po za tym nie mogę cały czas siedzieć w wakacje tutaj, muszę coś zrobić. A jak będę zarabiać to w jakiś sposób sobie pomogę. - powiedziałam już poważna.
- Ale ty jesteś uparta, ale porozmawiamy jutro na spokojnie razem z ciocią. - westchnął. - muszę iść bo jadę rano do pracy... Dobranoc - po tych słowach poszedł to swojej sypialni.
Moje ciało ogarnął smutek mimo że 10 minut temu byłam w innym świecie. Usiadłam na kanapie, gdzie miałam spać i zaczęłam się zastanawiać co dalej. Co jeśli sobie nie poradzę? Co jeśli nie będę mogła tu zostać? Będę musiała wrócić do mojego tak zwanego domu? Nie wyobrażam sobie tego, moje myśli błądziły i zaczęłam się bać, po prostu bać przyszłości. Nie wiedziałam jak będzie i to była paraliżująca myśl. Moje rozważania, które szły w nieodpowiednim kierunku przerwał dźwięk sygnalizujący nadejście wiadomości. Gdy zobaczyłam od kogo od razu moje kąciki ust powędrowały ku górze. Moje myśli skierowały się w jeden wiadomy punkt. "Śpij skarbie. Niech ci się przyśni coś miłego. I nie przejmuj się - tylko ty obudziłaś moje serce."- tak brzmiała wiadomość od mojego chłopaka. Czy ja postąpiłam dobrze? Czy... STOP moje myśli znowu powędrowały w nieporządanym kierunku.  Odpisałam mu szybko "Zmierzch <3 Dobranoc" Nie musiałam czekać długo na odpowiedź. "Dlaczego Ty wszystko wiesz? ;p"
"Bo już czytałam zmierzch, skarbie....;p" W odpowiedzi dostałam " Śpij już skarbie" I tak się stało usnęłam z telefonem w ręku i z uśmiechem na twarzy. Zanim Orfeusz zabrał mnie do swojego świata pozostała mi myśl w głowie... "Czy to nie za łatwo poszło?"
Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam godzinę 7:30. Czyli w sam raz abym zdążyła do pracy. Obudziłam się sama co było dziwne, bo zazwyczaj Coś mnie budziło... Ubrałam się i pojechałam do pracy.
- Witamy w kawiarni - usłyszałam po rozmowie kwalifikacyjnej - dam ci twój uniform, przebierzesz się i zaczniesz okres próbny. Czy ja się nie przesłyszałam?! Aaaa dostałam ją! Od razu zabrałam się za pracę. Cały dzień obsługiwałam klientów, nauczyłam się obsługiwać kasę fiskalną. Może to wszystko dla kogoś innego to zwykłe nic, ale dla mnie to nowe doświadczenie, nowa możliwość i coś wspaniałego. Już po kilku godzinach mogłam opuścić to miejsce. Gdy wyszłam na zewnątrz odetchnęłam świeżym powietrzem, ponieważ w środku pomieszczenie było przepełnione pięknym zapachem kawy, ciastem i wanilią. Wszystko razem było bardzo przyjemne. Już po chwili gdy wyszłam spod daszku poczułam krople deszczu, które opadały na moją twarz. Niby tak od niechcenia, ale jedna za drugą spadały mocząc moje ubranie.
 Gdy tak stałam na chodniku, patrząc w górę nie zważając na mijających mnie ludzi usłyszałam męski głos.
- Yhm - odchrząknął - może potrzebuje pani parasolki? - i niebieski materiał zasłonił mi niebo.
- Ooo Hey - powiedziałam i uśmiechnęłam się do Łukasza który trzymał parasol. - poproszę...
- Jak sobie panienka życzy - i jego kąciki ust powędrowały do granic możliwości. - To gdzie idziemy?
- Chodźmy coś zjeść, bo jestem meega głodna - powiedziałam.
- A jadłaś coś dzisiaj? - zapytał lekko mrużąc oczy. W odpowiedzi pokręciłam głową. - Przecież jest 14:30! - Krzyknął.
- No to właśnie choć jeść - powiedziałam ze śmiechem. I tak zrobiliśmy. Poszliśmy na pizzę, a potem długo rozmawialiśmy tak zwyczajnie. Siedziałam na przeciwko wejścia do knajpy, drzwi były szklane i widziałam wszystko co działo się w galerii.
W pewnej chwili zobaczyłam jakieś zamieszanie. Dwóch chłopaków głośno rozmawiało ze sobą, słychać było urywki słów, a blisko oni nie byli. Jeden stał tyłem do mnie a ten drugi troszkę niższy przodem. Niby chłopak stał tyłem a jednak kogoś mi przypominał. Przypatrywałam się nim i zwróciłam tym uwagę Łukasza. Po chwili on też obserwował całą sytuację,a le tylko delikatnie się odwracał bo siedział naprzeciwko mnie. W po kilku minutach ich rozmowy oboje zaczęli gestykulować. Dziwiłam się dlaczego jeszcze nie ma ochrony, ponieważ ta rozmowa stawała się bardziej agresywna. A ja nie mogłam oderwać od nich wzroku mimo, że powinnam. Jedna osoba wydawała mi się znajoma, bardzo znajoma. Chłopak który był tyłem do mnie wskazał ręką na mnie, mówiąc coś do drugiego. I już wiedziałam kto to jest, gdyż odwrócił się a jego oczy rozpoznam wszędzie. Szymon zmarszczył nos, ale kiwną coś do chłopka i odeszli. Chciałam pójść za nimi, ale zatrzymał mnie silna dłoń Łukasza.
- A ty gdzie? - zapytał.
- Yyy - chciałam się jakoś wykręcić - do łazienki - skłamałam.
- Już ci wierzę - prychnął - siadaj, to nie twoja sprawa. - dokończył. Jęknęłam ale spełniłam polecenie. Po chwili dostałam sms od mojego chłopaka "Poczekasz na mnie chwilkę? Wszystko Ci wyjaśnię" Nie zamierzałam mu odpisywać, z resztą nawet nie zdążyłabym, bo chłopak znalazł się w tej samej chwili gdy już wychodziliśmy z pizzerii.
- Cześć - chłopcy uścisnęli sobie dłonie.
- Hey - dostałam szybkiego całusa w policzek. - Mogę porwać Olę? - i tym razem zwrócił się do Łukasza.
- Jasne - powiedział lekko uśmiechając się - to paa - dostałam drugiego całusa.
- Chcesz coś zjeść? - zapytał niepewnie.
- Jadłam przed chwilą - odpowiedziałam spokojnie. Szymon złapał mnie za rękę i pokierował w stronę wyjścia. Gdy już byliśmy na zewnątrz usłyszałam.
- Przepraszam....- nie pozwoliłam mu skończyć.
- Kto to był? - zadałam pytanie skoncentrowana.
- Znajomy - powiedział ostrożnie.
- Nie wyglądaliście jak znajomi - powiedziałam przypatrując mu się uważnie.
- Bo się dawno nie widzieliśmy - warknął - Co to jest przesłuchanie?
- Tak przesłuchanie... - krzyknęłam i chciałam coś jeszcze dodać gdy usłyszałam.
- To że jesteś moją dziewczyną i to że jesteśmy razem od wczoraj to nie znaczy, że możesz mnie przesłuchiwać! - chyba zaczęła się kłótnia.
- Czyli nie mam prawa wiedzieć o tobie czegokolwiek? - wyrzuciłam z siebie.
- Mam SWOJE - zaakcentował to słowo - sprawy a Tobie nic do tego! -chyba się przesłyszałam.
- Co? - tylko głupie co udało mi się powiedzieć. Nigdy wcześniej nie zachowywał się tak w stosunku do mnie.
- Powiedziałem, że mam... - mówił szybko i był wkurzono i to ostro.
- Nieważne, nie będę Ci przeszkadzać i nie chcę abyś na mnie tracił czas! - warknęłam. Gy wypowiadałam te słowa chłopak zmieszał się jakby dotarło do niego to co przed chwilą się wydarzyło. Odwróciłam się i ruszyłam w stronę przystanku.
- Hey...poczekaj - Szymon złapał mnie za rękę próbując zatrzymać. Ale usłyszał tylko:
- Nie trać na mnie czasu, masz inne sprawy do załatwienia - kolejny raz odwróciłam się od niego, ale tym razem chyba gorzej być nie mogło. Wpadłam na....

-------------------------------------------------------------------------------------------
Hejka skarby xD
Mamy kolejny rozdział, kolejny dzień z życie moich dzieci. Mogę je tak nazywać, bo to ja je stworzyłam no nie? xD
A więc Drogi czytelniku! Zostaw łapkę w górę.  Zostaw komentarz ze swoja opinią, a będzie mi bardzo miło...
Do zobaczenia ;D
ps rozdział nie sprawdzony więc przepraszam za wszelkiego rodzaju błędy :)

4 komentarze:

  1. Oooh... Super :) cieszę się ze Ola dostała te prace ^^ dziwie się Szymonowi, ze nie jest zazdrosny o Łukasza. No i jest dupkiem. Bardzo dupkiem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mega jak zawsze i nie karz tak długo czekać na kolejny rozdział ❤

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny rozdział, czekam na kolejny :3

    OdpowiedzUsuń