- Dlaczego tu zostałeś? Nie teraz a w ogóle? - zapytałam nie patrząc na niego.
- Wiesz te potwory w twojej szafie.. Ktoś musi Cię uratować - powiedział.
- Pytam się poważnie... Po za tym, patrz - otworzyłam szafę - Tu nic nie ma...
Pożałowałam tych słów.... To co się tam wydarzyło, zamknęło mi usta na długo oraz sprawiło mi ogromne zaskoczenie....
---------------------------------------------------------------
To co się tam wydarzyło, zamknęło mi usta na długo oraz sprawiło mi ogromne zaskoczenie.... Chłopak podszedł do mnie mówiąc...
- Jesteś pewna że tam nic nie ma? - po czym zajrzał do szafy. A ja stałam jak "słup soli" wpatrując się to na swoje stopy to na szafę. Odsunął się i parsknął śmiechem.
- I co się śmiejesz?! - zapytałam z irytacją. Ale Szymon jeszcze bardziej się roześmiał na co ja zaczęłam w niego rzucać w niego poduszkami. Na co on powiedział:
- To tu jest potwór i wskazał na mnie! - i zaczął się odwdzięczać rzucając poduszki w moją stronę, przybliżając się do mnie. W końcu był na tyle blisko że złapał mnie uniemożliwiając jakikolwiek ruch.
- I co teraz? - zapytał. Spróbowałam się wyrwać, ale nic z tego.
- Nie wiem - odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Przyglądał mi się i był bardzo blisko mnie. Widział mnie z bardzo bliska nigdy mi to nie przeszkadzało ale dziś... To było krępujące, odwróciłam wzrok od niego a on podniósł moją brodę tak żebym spojrzała w jego oczy. Zrobiłam to patrzył w głębię mych oczu, miałam wrażenie że przejrzał mnie na wylot. Ale nadal zatapialiśmy się w swych oczach. W pewnej chwili musnął mnie ustami, a potem pogłębił pocałunek. Już nie trzymał mnie tak jak wcześniej, lecz jego ręce były na moich plecach. A ja odruchowo zarzuciłam swoje ręce na jego szyję, bawiąc się przy tym jego włosami.
Czułam się niesamowicie, w pewnej chwili dłoń chłopaka powędrowała niżej... Na tyłek i potem na udo gdzie lekko się zacisnęła. Szymon odsunął się dając chwilę na złapanie oddechu. Wyczułam przy tym że się szeroko uśmiecha. Ale nic nie może trwać wiecznie, prawda? Do pokoju wszedł ojciec.
- A co Ty kur*a tu robisz? - zaczął i zwrócił się do Szymona. Odsunęliśmy się szybko od siebie.
- Nie odzywaj się tak do niego - krzyknęłam.
- A co zabronisz mi? - parsknął śmiechem.
- Wyjdź stąd - krzyknęłam kolejny raz na ojca.
- I jeszcze jakieś życzenia? - zadrwił. Ale wyszedł, a ja wiedziałam że wróci szybko.
- Chyba będzie lepiej jak pójdziesz już - powiedziałam szybko.
- Chyba żartujesz, nie zostawię Cię - usłyszałam w odpowiedzi.
- Proszę - powiedziałam i wypchnęłam go na zewnątrz. A potem wróciłam do swojego pokoju.
- To tak zarabiasz? - zapytał mój ojciec, a raczej człowiek który się za niego podawał, bo nie nazywa się tak kogoś takiego jak on.
-Co?? - zapytałam zdezorientowana.
- To co słyszysz - zrobił pauzę, a ja zrozumiałam o co mu chodzi. - Ile zarobiłaś w ciągu jednej nocy? Hmmm Może ja też Ci zapłacę? - zapytał.
- Zamknij się - warknęłam na niego.
- Nieładnie tak się zwracać do tatusia - mówił i zwyczajnie miał ze mnie niezłą zabawę.
- Wynoś się stąd - kolejny raz podniosłam głos.
- To ty masz się wynosić! - krzyknął i wyszedł. Miał rację wyprowadzam się jak najszybciej. Rozejrzałam się po pokoju i ujrzałam ubrania które wypadły z szafy. Zaśmiałam się cicho, ale i nerwowo. Zaczęłam się pakować, zabierając najpotrzebniejsze rzeczy, ale próbowałam wziąć ich jak najwięcej. Gdy już zabrałam wszystko wyszłam z domu. Usłyszałam jeszcze:
- Jesteś pewna że tam nic nie ma? - po czym zajrzał do szafy. A ja stałam jak "słup soli" wpatrując się to na swoje stopy to na szafę. Odsunął się i parsknął śmiechem.
- I co się śmiejesz?! - zapytałam z irytacją. Ale Szymon jeszcze bardziej się roześmiał na co ja zaczęłam w niego rzucać w niego poduszkami. Na co on powiedział:
- To tu jest potwór i wskazał na mnie! - i zaczął się odwdzięczać rzucając poduszki w moją stronę, przybliżając się do mnie. W końcu był na tyle blisko że złapał mnie uniemożliwiając jakikolwiek ruch.
- I co teraz? - zapytał. Spróbowałam się wyrwać, ale nic z tego.
- Nie wiem - odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Przyglądał mi się i był bardzo blisko mnie. Widział mnie z bardzo bliska nigdy mi to nie przeszkadzało ale dziś... To było krępujące, odwróciłam wzrok od niego a on podniósł moją brodę tak żebym spojrzała w jego oczy. Zrobiłam to patrzył w głębię mych oczu, miałam wrażenie że przejrzał mnie na wylot. Ale nadal zatapialiśmy się w swych oczach. W pewnej chwili musnął mnie ustami, a potem pogłębił pocałunek. Już nie trzymał mnie tak jak wcześniej, lecz jego ręce były na moich plecach. A ja odruchowo zarzuciłam swoje ręce na jego szyję, bawiąc się przy tym jego włosami.
Czułam się niesamowicie, w pewnej chwili dłoń chłopaka powędrowała niżej... Na tyłek i potem na udo gdzie lekko się zacisnęła. Szymon odsunął się dając chwilę na złapanie oddechu. Wyczułam przy tym że się szeroko uśmiecha. Ale nic nie może trwać wiecznie, prawda? Do pokoju wszedł ojciec.
- A co Ty kur*a tu robisz? - zaczął i zwrócił się do Szymona. Odsunęliśmy się szybko od siebie.
- Nie odzywaj się tak do niego - krzyknęłam.
- A co zabronisz mi? - parsknął śmiechem.
- Wyjdź stąd - krzyknęłam kolejny raz na ojca.
- I jeszcze jakieś życzenia? - zadrwił. Ale wyszedł, a ja wiedziałam że wróci szybko.
- Chyba będzie lepiej jak pójdziesz już - powiedziałam szybko.
- Chyba żartujesz, nie zostawię Cię - usłyszałam w odpowiedzi.
- Proszę - powiedziałam i wypchnęłam go na zewnątrz. A potem wróciłam do swojego pokoju.
- To tak zarabiasz? - zapytał mój ojciec, a raczej człowiek który się za niego podawał, bo nie nazywa się tak kogoś takiego jak on.
-Co?? - zapytałam zdezorientowana.
- To co słyszysz - zrobił pauzę, a ja zrozumiałam o co mu chodzi. - Ile zarobiłaś w ciągu jednej nocy? Hmmm Może ja też Ci zapłacę? - zapytał.
- Zamknij się - warknęłam na niego.
- Nieładnie tak się zwracać do tatusia - mówił i zwyczajnie miał ze mnie niezłą zabawę.
- Wynoś się stąd - kolejny raz podniosłam głos.
- To ty masz się wynosić! - krzyknął i wyszedł. Miał rację wyprowadzam się jak najszybciej. Rozejrzałam się po pokoju i ujrzałam ubrania które wypadły z szafy. Zaśmiałam się cicho, ale i nerwowo. Zaczęłam się pakować, zabierając najpotrzebniejsze rzeczy, ale próbowałam wziąć ich jak najwięcej. Gdy już zabrałam wszystko wyszłam z domu. Usłyszałam jeszcze:
- I nigdy tu nie wracaj! - usłyszałam jak tylko byłam na drodze.
- Nigdy więcej mnie już nie zobaczysz - krzyknęłam. Moja twarz była mokra od łez, kolejny raz. Gdy miałaś przyjemny poranek wiedz że wieczór już taki nie będzie. Wiedziałam że go nienawidzę i że nigdy mnie nie zobaczy. Tego byłam wprost pewna. Tylko co ja teraz zrobię? Postanowiłam że pojadę do cioci do Lublina, a potem nie wiem. Napisałam słowo wyjaśnienia do Łukasza i do Szymona. Nim się obejrzałam miałam już przy sobie jednego z nich.
- Hey, co się dzieje - zapytał.
- Wyprowadzam się od ojca i jadę jak na razie do cioci. - powiedziałam z trudem hamując łzy. Chłopak wziął ode mnie torbę, pojadę z Tobą i tak miałem być dzisiaj w mieście.
- Dziękuję Łukasz - powiedziałam i poszliśmy w stronę przystanku. On nie pytał o nic przez całą drogę za co byłam wdzięczna. Pojechałam do cioci i wszystko wyjaśniłam. Co się dzieje w domu, sytuacja ze szkołą... Zostanę u niej tylko do momentu póki nie znajdę stancji, mimo nalegań rodziny. Nie chciałam aby mi ktoś robił wyrzuty że ich wykorzystuję czy coś takiego. Wieczorem dostałam mail z odpowiedzią że mam prace jako kelnerka. I mogę zacząć jak najszybciej. Ucieszyłam się ale byłam przygnębiona całą sytuacją. Podczas gdy byłam zasypywana wiadomościami od Łukasza, to od Szymona nie dostałam żadnej wiadomości. Usłyszałam pukanie do drzwi.. Wujek poszedł otworzyć a w progu stał on... Czy ja go przyciągnęłam myślami?
---------------------------------------------------------------
Hey, przepraszam że tak krótko i późno rozdział ale chyba mam blokadę xDD Mam nadzieję że wszystko się niedługo ułoży i będę mogła pisać. Mam pomysł na dalszą część, ale muszę jakoś doprowadzić moich bohaterów do tego momentu tak? Nie będę owijać w bawełnę i nie wiem kiedy będzie kolejny rozdział.
Zapraszam na Ask. Tu dowiecie się wszystkiego o co zapytacie :)
Jeej jest bardzo krótko ;c
- Nigdy więcej mnie już nie zobaczysz - krzyknęłam. Moja twarz była mokra od łez, kolejny raz. Gdy miałaś przyjemny poranek wiedz że wieczór już taki nie będzie. Wiedziałam że go nienawidzę i że nigdy mnie nie zobaczy. Tego byłam wprost pewna. Tylko co ja teraz zrobię? Postanowiłam że pojadę do cioci do Lublina, a potem nie wiem. Napisałam słowo wyjaśnienia do Łukasza i do Szymona. Nim się obejrzałam miałam już przy sobie jednego z nich.
- Hey, co się dzieje - zapytał.
- Wyprowadzam się od ojca i jadę jak na razie do cioci. - powiedziałam z trudem hamując łzy. Chłopak wziął ode mnie torbę, pojadę z Tobą i tak miałem być dzisiaj w mieście.
- Dziękuję Łukasz - powiedziałam i poszliśmy w stronę przystanku. On nie pytał o nic przez całą drogę za co byłam wdzięczna. Pojechałam do cioci i wszystko wyjaśniłam. Co się dzieje w domu, sytuacja ze szkołą... Zostanę u niej tylko do momentu póki nie znajdę stancji, mimo nalegań rodziny. Nie chciałam aby mi ktoś robił wyrzuty że ich wykorzystuję czy coś takiego. Wieczorem dostałam mail z odpowiedzią że mam prace jako kelnerka. I mogę zacząć jak najszybciej. Ucieszyłam się ale byłam przygnębiona całą sytuacją. Podczas gdy byłam zasypywana wiadomościami od Łukasza, to od Szymona nie dostałam żadnej wiadomości. Usłyszałam pukanie do drzwi.. Wujek poszedł otworzyć a w progu stał on... Czy ja go przyciągnęłam myślami?
---------------------------------------------------------------
Zapraszam na Ask. Tu dowiecie się wszystkiego o co zapytacie :)
Jeej jest bardzo krótko ;c