wtorek, 18 sierpnia 2015

Rozdział VIII

W poprzednim rozdziale:
- A i zostawili Ci kartkę. Że ich nie będzie cały dzień. - podał mi kartkę i z trudem odwróciłam od niego wzrok. Nigdy chyba tak na niego się nie patrzyłam.
- Dzięki - bąknęłam. I przeczytałam ją. Rzeczywiście miało ich nie być cały dzień. - To ty byłeś w nocy?
- Tak... - odpowiedział powoli i niepewnie.
- Dziękuję - powiedziałam, nie parząc na niego - Idę wziąć prysznic, zaraz wracam - wzięłam czyste ubrania i poszłam do łazienki. Po kilkunastu minutach wróciłam i zobaczyłam jego na łóżku... Czy on ...?

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Tak on śpi. Leżał na moim łóżku, a jego klata powoli opadała i unosiła. Stałam chwilę i patrzyłam się na niego. Wydawał się taki bezbronny...Postanowiłam, że zjem śniadanie i poszukam pracy, nie chcę tu dłużej zostać. Szymon przygotował mi naleśniki i koktajl. Uwielbiam taki zestaw, ale skąd wiedział? Nieważne... Poszukam lepiej pracy, nie chcę tu dłużej zostać. I trzeba jakieś lokum załatwić. Usiadłam na przeciwko mojego łóżka, miałam fajny widok i postanowiłam nie przerywać póki nie zjem, a byłam strasznie głodna. Jego klatka piersiowa powoli unosiła się i opadała...
Po zjedzeniu śniadania wzięłam laptop i zaczęłam szukać pracy. Może ojcu nie o to chodziło, ale ja nie chcę od niego ani złotówki. Po długim czasie znalazłam kilka ofert w której mogłabym pracować: kelnerka, wykładanie towaru i sprzątanie. Tych ofert było po kilkanaście, zalogowałam się na pocztę a tam 2 nowe wiadomości. Pierwszą czytałam kilka razy, aby być pewnym tego czy dobrze czytam. A więc to prawda! Przyjęli mnie do mojej wymarzonej szkoły!!!
- Aaaaa!!! - krzyknęłam głośno, ale moja ręka szybko powędrowała do ust aby je zamknąć. Na szczęście Szymon tylko poruszył się niespokojnie. Ufff - odetchnęłam, nie obudziłam go. Kompletnie zapomniałam o szkole, ponieważ skupiłam się na tym tu i teraz. A teraz 2 wiadomość. Od Jakuba czyli mojego starszego brata. Mieszka on za granicą i nie miałam z nim świetnego kontaktu, ale zawsze był. On wyjechał - a ja zostałam. Zwykły mail Co u Ciebie i tak dalej. Odpisałam mu wszystko dokładnie o szkole, o sytuacji w domu i o tym że się wyprowadzam. Wysłałam maile do tych i postanowiłam, że posprzątam swój pokój, kuchnię, łazienkę. Może w tym czasie on się obudzi.
Założyłam słuchawki i poszłam do kuchni. Jak zawsze był tam syf. Nie wiem jak on mógł tu wejść, zdaje się że zobaczył więcej niż chciałby kiedykolwiek wiedzieć. Zrobiło mi się strasznie wstyd, gdy o tym pomyślałam. Ale jednak on był tam w pokoju, moim pokoju. Zajrzałam szybko jeszcze raz do niego i faktycznie on tam był, spał na moim łóżku. Dlaczego? To pytanie cały czas dźwięczało w mojej głowie. Przeszłam do łazienki i tu miałam dużo pracy. Brudne ubrania były wszędzie, gdzie tylko się da. Pozbierałam je, włączyłam pranie, a w moich słuchawkach rozbrzmiewały nuty Burn this Mroza:
I've been searching for somebody like you
but you've been fading into the darkness.
But down in my soul this love is gone
'couse I'm feeling cold when I'm home and alone.
But this time I roar. Cann't let it go.
W pewnej chwili poczułam czyjeś dłonie na mojej tali, nim zdążyłam się odwrócić (w dłoni miałam płyn) z zamiarem samoobrony. Ten ktoś zdążył mnie objąć tak abym nie miała jak się wyrwać. Poczułam znajomy zapach, który kojarzył mi się tylko z jedną osobą.
- Hey - zamruczał mi do ucha. Chciałam się odwrócić lecz Szymon trzymał mnie tak abym się nie ruszyła.
- Cześć, jak się spało? - zapytałam, zamykając  oczy, tak abym mogła spróbować wyczuć jego następny ruch.
- Mogłaś mnie obudzić - westchnął.
- Mogłam ale tego nie zrobiłam - kolejna nieudana próba.
- Dlaczego? - widocznie drażnił się ze mną.
- Widoczne byłeś zmęczony - powiedziałam mając dalej zamknięte oczy. Poczułam jakiś ruch, a potem oddech na swoim policzku, a potem ustach, ale nie pocałował mnie. Był bardzo blisko mnie i nie stał za mną lecz przede mną. Swoimi brązowymi oczami intensywnie wpatrywał się we mnie, jego ręce spoczywały przy jego boku. Mimo że stał w minimalnej odległości ode mnie oraz że nasze oddechy się mieszały nie dotykał mnie.
- Chyba tak... Poczekam na Ciebie w pokoju - powiedział i wyszedł starannie mnie omijając. Dopiero gdy zaczęłam myć lustra zorientowałam się że nie gra muzyka, nie wiem czemu. Spojrzałam na wyświetlacz... Ach tak playlista się skończyła. Postanowiłam się nie spieszyć i  dokończyć to na spokojnie mimo że serce biło jak szalone. 20 minut wystarczyło mi aby skończyć wszystko. Weszłam do swojego pokoju, a Szymona nie było. Znowu gdzieś poszedł, odwróciłam się a on "stał w drzwiach".
- Szukałaś mnie? - zapytał całkiem poważnie.
- Właśnie zastanawiałam się jaki jest numer na policję.... - odpowiedziałam równie poważnym tonem. Na co usłyszałam głośnie parsknięcie chłopaka. On był dopiero zagadką. Za każdym razem gdy go spotykałam zachowywał się inaczej. Ale coś łączyło te zachowania... to że był jedną wielka tajemnicą.
Chłopak zachowywał się swobodnie przy czym ja byłam cała spięta.
- O czym myślisz  - zapytał nagle.
- O tym jakim jesteś człowiekiem. Człowiek-zagadka.... - mówiłam
- Jak magik, albo spiderman? - dokończył.
- Nie aż takim super-bohaterem - zaczęłam się zastanawiać.
- Nie? - Szymon zrobił smutna minę, wyglądał słodko.
- Przykro mi - wzruszyłam ramionami i usiadłam obok niego.
- Co Ci się śniło? - zmienił temat. Wpatrywał się we mnie badając moją reakcję.
- Nieważne - wstałam i podeszłam do okna. Chłopak podszedł do mnie i objął mnie ramieniem. Ale nadal czekał na moją odpowiedź, więc mówiłam - Mam koszmary, ale nigdy nie pamiętam co mi się śni - skłamałam - budzę się z przerażeniem, płaczem cała drżąc, co już zauważyłeś pewnie. Nigdy właściwie nie zasypiam po tym, ale dziś udało mi się nie wiem... to chyba twoja zasługa i właściwie jak dotąd nigdy tak dobrze nie spałam. Dlaczego do mnie przyszedłeś?- zmieniłam temat. Ciężko odetchnął, nie chciał o tym mówić co było dziwne...
- Bo... - zamyślił się chwilę - nie powinienem zostawiać Ciebie samej, a przynajmniej powinienem Cię był odprowadzić... Chciałem sprawdzić czy bezpiecznie dotarłaś do domu...
- Miałam otwarte okno i pozwoliłeś sobie wejść czy tak? - zapytałam zirytowana jego zachowaniem - Nie mam 10 lat, nie musisz sprawdzać czy śpię pod kołdrą. - Cały czas patrzył mi w oczy a ja jemu.
- Masz rację, nie muszę - przerwał - ale chcę - dokończył - Chcę wiedzieć czy jesteś bezpieczna, czy żaden potwór nie kryje się w szafie, a jeżeli jest to chcę Cię przed nim obronić. - nie wiedziałam co powiedzieć, kolejny raz...I co teraz...? Nim pomyślałam składałam na jego ustach pocałunek.
- Okay - powiedziałam.
- Okay? - zapytał się z wielkim uśmiechem. i już nie staliśmy obok siebie tylko przed sobą. Szczerząc się do siebie jak jacyś szaleńcy.
- Okay - odpowiedziałam.
- Chyba będę już iść - powiedział.
- Jeżeli chcesz możesz zostać - mówiłam, bo bardzo chciałam aby został.
- Chciałabyś? - drażnił się ze mną.
- Oczywiście - odpowiedziałam z szerokim uśmiechem.
- To zostanę - wzruszył ramionami.
- Tylko muszę trochę posprzątać - jęknęłam.
- Pomogę Ci - powiedział.
- Nie trzeba, zajmie mi to chwilę - mówiłam - Może poszukaj jakiegoś filmu to obejrzymy?
- Ooo świetny pomysł - klasnął w dłonie i wziął laptopa. Sprzątałam chowając ubrania, podlewając kwiaty, ścierając kurze i chowając zbędne przedmioty. A w tym czasie byłam dokładnie śledzona przez mojego towarzysza.
- Nie musisz się tak gapić - rzuciłam z irytacją.
- Muszę, gdybyś tylko widziała siebie moimi oczami. - odrzekł.
- Znalazłeś film? - kontynuowałam.
- Właśnie o tym mówię, gdybyś widziała siebie moimi oczami też nie mogłabyś się skupić. Jak na razie zdążyłem otworzyć przeglądarkę. - powiedział na jednym tchu.
- Przecież ja sprzątam 20 minut! - jęknęłam. - Jak nie znajdziesz to ja wybiorę jakąś ckliwa komedię... - ostrzegłam.
- Dobra już dobra - powiedział ze śmiechem. Zostały już mi tylko ubrania na wieszak włożyć i do szafy.
- Dlaczego tu zostałeś? Nie teraz a w ogóle? - zapytałam nie patrząc na niego.
- Wiesz te potwory w twojej szafie.. Ktoś musi Cię uratować - powiedział.
- Pytam się poważnie... Po za tym, patrz - otworzyłam szafę - Tu nic nie ma...
Pożałowałam tych słów.... To co się tam wydarzyło, zamknęło mi usta na długo oraz sprawiło mi ogromne zaskoczenie....

---------------------------------------------------

W następnym rozdziale:
- I nigdy tu nie wracaj! - usłyszałam jak tylko byłam na drodze.
- Nigdy więcej mnie już nie zobaczysz - krzyknęłam. Moja twarz była mokra od łez, kolejny raz. Gdy miałaś przyjemny poranek wiedz że wieczór już taki nie będzie. Wiedziałam że go nienawidzę i że nigdy mnie nie zobaczy. Tego byłam wprost pewna. Tylko co ja teraz zrobię?


------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hey ;)
Mamy kolejny rozdział, wiem że trochę ckliwy... Może to już kolejny ale nie będą takie zawsze. Po chwili słońca jest deszcz, potem tęcza, ale czy wyjdzie słońce? 
Chcielibyście takie zapowiedzi do kolejnych rozdziałów?
Jeżeli tu jesteś zostaw ślad, opinię a będzie mi miło :P
Zapraszam na Ask - tu zadajecie pytania xD
Do zobaczenia i Pjona xD

4 komentarze:

  1. Więc tak po pierwsze mega, po drugie czekam na następny, po trzecie to karmie wenę XD

    OdpowiedzUsuń
  2. Ty mój kochany Polsacie <3 kocham, pisz dalej i nie poddawaj się. To ff nie jest nudne, a tak w ogóle myślałam że to będzie Łukasz ;-; Mój zmysł wróżbity Macieja nie dał rady ;c
    Pozdrawiam zapraszam do siebie :
    http://words-hurt-most.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo, bardzo mi się podoba! ❤️ Pisz dalej, bo jesteś w tym świetna. Co do zapowiedzi to uważam, że to dobry pomysł :) Nie mogę się już doczekać kolejnej części :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam tylko ten rozdział, ale coś widzę że będę musiała przeczytać wszystko :) Czekam na kolejny.

    OdpowiedzUsuń