W poprzednim rozdziale:
Treść: Hey, to jak spotkamy się?
Odpisałam:
Tak. Gdzie i kiedy?
Po chwili dostałam sms:
Treść: Chciałem zabrać Cię na spacer. Jeśli nie masz nic przeciwko. Za 30 minut?
Odpisałam że nie ma problemu i zaczęłam się ubierać w t-shirt oraz krótkie spodenki, do tego trampki. Włosy tylko rozczesałam, nałożyłam na siebie tylko tusz do rzęs. Przejrzałam się w lusterku i wyszłam z domu. Gdy wyszłam na drogę czekała mnie miła niespodzianka....
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Na drodze czekała na mnie róża, a potem płatki, które tworzyły drogę. Nie była to niespodzianka tylko pewne zaskoczenie. Po kilku płatkach leżała kolejna róża, i tak na zmianę. Ta droga nie trwała długo, ponieważ prowadziła za sad. Było jasno jeszcze więc nie miałam się czego obawiać. Cały czas miałam w głowie słowa mojego ojca, spróbowałam odgonić je i skupić się na tym co jest tu i teraz. To był najlepszy pomysł. Ostatnia różna była skierowana za drzewo. Poszłam tam... Zobaczyłam bukiet róż plus te co zbierałam po drodze to wyszło 11. Sięgnęłam po nie, pachniały niesamowicie, uwielbiam zapach róż. Zamknęłam oczy i poczułam też inny zapach, następnie poczułam znajome ramiona, które oplotły moje ciało.
- Hey - powiedział znajomy głos.
- Hey - odpowiedziałam.
- To idziemy na spacer? - zapytał.
- Chodźmy - powiedziałam. Spacerowaliśmy długo, aż zrobiło się ciemno. Po czym poszliśmy do dawnego parku. Dawnego - bo nikt o niego nie dbał. I była tylko jedna ławka na samym początku drogi, która prowadziła w głąb. Usiedliśmy na niej, mieliśmy wspaniały widok na gwiazdy, które było widać.
- Ale są śliczne - powiedziałam ciągle patrząc na nie.
- Co? - zapytał Szymon.
- Gwiazdy.... - powiedziałam - Spójrz - pokazałam mu.
- Tu mam lepszy widok - obserwował mnie, ale po chwili skierował swój wzrok na niebo. - Rzeczywiście - potwierdził co mówiłam. W pewnej chwili zobaczyłam spadającą gwiazdę.
- O patrz! Spadająca gwiazda! - krzyknęłam.
- Pomyśl życzenie - powiedział szybko. Zastanawiałam się czego chce najbardziej, aż w końcu zamknęłam oczy i pomyślałam o życzeniu. Otworzyłam powoli oczy.
- Już. Spełni się? - zapytałam.
- Tylko jak się tego bardzo chce - odpowiedział - A jakie było?
- Nie powiem bo się nie spełni - powiedziałam ze śmiechem i skierowałam swój wzrok na niego. Patrząc mu w oczy. Patrzyłam się na niego zastanawiając się co mam zrobić, nic nie przychodziło mi do głowy, ale nie mogłam oderwać od niego wzroku. W pewnej chwili spostrzegłam że jego usta są coraz bliżej, a w następnej już były z powrotem na swoim miejscu w odpowiedniej odległości. Pokręcił głową i uśmiechnął się odwrócił wzrok na gwiazdy, zrobiłam to samo. Siedzieliśmy w ciszy obserwując gwiazdy. Gdy miałam już mówić, że wracam do domu on chwycił moją dłoń, a potem pociągnął i jednym ruchem sprawił tak, że siedziałam na jego kolanach. Szymon objął mnie mocniej jakby myśląc że ucieknę. Jak na zawołanie powiedział:
- Teraz mi nie uciekniesz - po tych słowach zbliżył się do mnie muskając mnie ustami. A potem pogłębił pocałunek. To uczucie było nie do opisania. Motyle w brzuchu i uczucie że można góry przenosić. Lecz ten stan nie trwał długo gdyż rozległ się dzwonek telefonu i to nie był mój. Z westchnieniem oderwał się ode mnie, wyjął telefon i gdy tylko zobaczył kto to szybko wstał. Gdyby mnie nie złapał leżałabym już na ziemi.
Odszedł kilka kroków ode mnie po to abym nie słyszała jego rozmowy. Ale strzępki jego słów słyszałam.
- Tak....Co?..... To nie jest możliwe... Nie kur*a... Dobra zaraz będę... Tak... - i rozłączył się. - Przepraszam, ale muszę iść.. - był zdenerwowany, a jego mięśnie napięte, zwracał się do mnie, ale nie patrzył mi w oczy.
- Okay, a coś się stało? - zapytałam jak głupia.
- Nie, tak... nic poważnego. Odprowadzę Cię, lepiej - powiedział strasznie zmieszany.
- Jeżeli Ci się spieszy, pójdę sama - powiedziałam zirytowana jego zachowaniem. Wstałam i bez zbędnych słów minęłam go. Byłam prawie pewna że pójdzie za mną. Szłam nie odwracając się za siebie, aż w końcu nie wytrzymałam. Było ciemnio, odkręciłam głowę do tyłu i nie zobaczyłam nikogo. Zaśmiałam się cicho
- Więc spieszyło mu się - powiedziałam sama do siebie i ruszyłam do domu mając nadzieję że nic ani nikt mnie nie spotka.
Miałam szczęście, ponieważ na drodze było wszędzie pusto, a i w domu też nic się nie działo. Nawet do mnie ani ojciec, ani matka nie zajrzała. Przebrałam się w dres - w tym czułam się najlepiej i koszulkę od Łukasza. Była świetna. Założyłam słuchawki i zagłębiłam się w nutach piosenek.
You and I,
We're like fireworks and symphonies exploding in the sky.
With you, I'm alive
Like all the missing pieces of my heart, they finally collide.
(Ty i ja,
Jesteśmy jak fajerwerki i symfonie eksplodujące na niebie.
Z tobą czuję się pełen życia*,
Jakby te wszystkie brakujące kawałki mojego serca w końcu się połączyły)
Uwielbiam te słowa i nuty piosenki. Otworzyłam okno i usnęłam. Mój sen nie trwał długo. Obudziłam się z krzykiem.Chciałam zaświecić lampkę, ale nie mogłam znaleźć jej. Poczułam że całą twarz mam mokrą. Siadłam na łóżku gdy nagle jakieś ręce mnie oplotły, nie widziałam kto to jest ale mimo to dałam się przytulić.
- Już spokojnie to tylko sen...Ciiiii...- kołysałam się to do przodu, to do tyłu. Nie wiedziałam gdzie jest mój telefon, ani słuchawki. Zapewne za łóżkiem, zawsze tam lądowały w takich sytuacjach. On - bo to były męskie ramiona, skąd wiem? Były umięśnione i klatka piersiowa także twarda była od mięśni. Dawał mi ukojenie, poczucie bezpieczeństwa właśnie to sprawiło że szybko usnęłam z powrotem. Pierwszy raz od bardzo długiego czasu nie miałam żadnego koszmaru, co więcej wyspałam się. Otworzyłam oczy, rozejrzałam się, ale nikogo nie było. No to fajnie, a jak mnie okradł? Sprawdziłam moje oszczędności, ale były na swoim miejscu. Telefon? Za łóżkiem, czyli to byłoby na tyle moich cennych rzeczy. Usiadłam na łóżku i zaczęłam przeglądać powiadomienia na telefonie. Usłyszałam, że drzwi do mojego pokoju się otwierają i ktoś wchodzi tyłem. Obserwowałam z zaciekawieniem postać, aż się odwróciła.
- Co Ty do cholery tu robisz? - zapytałam.
- Śniadanie mam dla Ciebie - i zobaczyłam tacę, którą trzymał. - A tak w ogóle to fajne powitanie mam.
- A rodzice co powiedzieli jak Ciebie zobaczyli? - drążyłam.
- Nie ma ich, wyjechali rano... i skorzystałem z kuchni... - mówił zmieszany.
- Jak się tu dostałeś? - kontynuowałam.
- Okno zostawiłaś otwarte - powiedział i powoli szedł w stronę biurka. - A swoją drogą lepiej go tak nigdy nie zostawiaj, dla twojego bezpieczeństwa. Odłożył tacę i odwrócił się, opierając się o biurko. Był w czarnej bokserce, która podkreślała wyrzeźbiony brzuch i ramiona, których wcześniej nie dostrzegałam. Patrzyłam i patrzyłam na niego.
- A i zostawili Ci kartkę. Że ich nie będzie cały dzień. - podał mi kartkę i z trudem odwróciłam od niego wzrok. Nigdy chyba tak na niego się nie patrzyłam.
- Dzięki - bąknęłam. I przeczytałam ją. Rzeczywiście miało ich nie być cały dzień. - To ty byłeś w nocy?
- Tak... - odpowiedział powoli i niepewnie.
- Dziękuję - powiedziałam, nie parząc na niego - Idę wziąć prysznic, zaraz wracam - wzięłam czyste ubrania i poszłam do łazienki. Po kilkunastu minutach wróciłam i zobaczyłam jego na łóżku... Czy on ...?
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hey :)
Mamy kolejny rozdział. Przepraszam że tak długo musieliście czekać, ale jak to na wsi mam dużo pracy. Po za tym brakowało mi trochę weny i zanim ją znalazłam to trochę to trwało xD
Zapamietajcie!!!
Jeżeli już tu jesteś byłoby miło jakbyś zostawił ślad np. w postaci komentarza. One karmią wenę.
Chciałabym waszą opinię na temat mojego opowiadania. Czy chce wam się to jeszcze czytać, czy nie robi się to nudne. Dlatego
jesteś, bądź czytasz = komentarz
Każdy bez wyjątku, tak każdy nawet Ty i ty Kamilo też xD a tak na serio to miło by było jakbyś zostawiła komentarz :D
Zapraszam na ASK heloł
Karmię wenę XD Mega czekam na następny :D
OdpowiedzUsuńZajebisty :)
OdpowiedzUsuńSuper!!!
OdpowiedzUsuńZapewne zasnal xD kiedy nastepny rozdzia? Juz nie moge sie doczekac
OdpowiedzUsuńŚwietny jak zawsze mordko ;* Czy ja nie doczytalam kto to (ten chłopak na łóżku ), czy ty nie napisałaś? Co tu więcej mówić? Masz pisać dalej bo nie wytrzymam, to jest nadal ciekawe. Nie wolno się poddawać. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńPS: zapraszam do siebie: http://words-hurt-most.blogspot.com
Świetnie piszesz! Mogłabym czytać Twoje opowiadania cały czas. Pisz dalej, bo jesteś do tego stworzona! :* A piosenkę również uwielbiam ❤️
OdpowiedzUsuń