W poprzednim rozdziale:
- Zaprosili mnie dzisiaj na spotkanie. Bo on nie wie, że kiedyś była ona moja i nie chcę tam iść sam. Najchętniej stałbym się innym człowiekiem tylko po to by pokazać jej to co straciła, mogła mieć. Tak, jestem zdesperowany. - powiedział.
- Idziesz na to spotkanie? Jeżeli nie chcesz iść sam weź ze sobą, koleżankę jakoś... możesz też przedstawić ją jako swoją dziewczynę czy coś, jakbyś chciał. Jak chcesz się zmienić zmień swój styl ubierania się jak ci to pomoże... - mówiłam szybko, chciałam pomóc lecz nie wiem czy mi to wyszło.
- Mam pomysł i pytanie czy Ty mi w tym pomożesz - powiedział a ja nie miałam pojęcia co mu odpowiedzieć.
- No nie wiem, chyba....- zawahałam się
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
- Nie wiem czy jestem odpowiednią osobą... - powiedziałam po chwili.
- Jesteś.... nikt nie zna Cię z moich znajomych więc? - mówił, a ja zaskoczona byłam i jego determinacją i tym co powiedział - Chodzi mi o to.. że nie znam innej osoby, która by się do tego nadawała...- do udawania bycią czyjąś dziewczyną, jakie to cudowne... dokończyłam za niego.
- Dobrze, a co z tobą? - zapytałam, chłopak ni wiedział o co mi dokładnie chodzi, więc mówiłam dalej - Najchętniej stałbym się innym człowiekiem tylko po to by pokazać jej to co straciła, mogła mieć. - zacytowałam go.
- A o to Ci chodzi, no własnie nie wiem...- zamyślił się.
- Może fryzjer jeżeli chcesz zmienić...- nie zdążyłam dokończyć.
- Ooo tak, a potem pójdziemy na zakupy - powiedział.
- Okay - zgodziłam się i tak na prawdę nie wiem dlaczego, ale raczej dla siebie niż dla niego... Bo nic się nie dzieje w moim życiu, a tak będzie jakaś rozrywka i tu przypomniał mi się cytat z Darów Anioła: "Moją jedyną prawdziwa miłością pozostaję ja sam. - Dorothea wybuchnęła śmiechem. - Przynajmniej nie martwisz się o odrzucenie, chłopcze. - Niekoniecznie. Od czasu do czasu odtrącam się, żeby było ciekawiej." Po chwili poszliśmy do fryzjera. Szliśmy w milczeniu, mijając kolejne kamienice. Weszliśmy do salonu fryzjerskiego i przywitała nas kobieta.
- Dzień dobry - powiedzieliśmy oboje, prawie w tym samym czasie, wywołało to uśmiech u kobiety.
- Dzień dobry. Czym mogę służyć? - zapytała.
- Chciałem się obciąć, jakoś inaczej niż do tej pory - powiedział.
- Zapraszam na fotel, obejrzymy katalog może coś ci się spodoba. Jak masz na imię? - zapytała.
Szymon - odparł i podszedł - twoją dziewczynę też zapraszamy, możecie razem zobaczyć, nie ma problemu... - widać, że chłopak się zakłopotał i zaczął mówić:
- My niee...- ale ja mu przeszkodziłam i powiedziałam
-Ja idę załatwić swoje sprawy, powinnam wrócić nim skończycie, do zobaczenia - w odpowiedzi zobaczyłam blady uśmiech Szymona. A tak swoją drogą to ładne imię... Szymon powtórzyłam w myślach i uśmiechając się do siebie poszłam w swoją stronę. Bo nie zapominajmy, że muszę złożyć papiery do szkoły. Nie miałam większego problemu z dotarciem na miejsce. W liceum przywitała mnie miła pani i wskazała gdzie iść złożyłam dokumenty i byłam z powrotem na mieście. Pozostało tylko wrócić do salonu fryzjerskiego.
Po 15 minutach drogi powrotnej byłam na miejscu, lecz nie zastałam chłopaka w środku.
- Gdzie chłopak - zapytałam się osoby, która właśnie sprzątała.
- Jaki chłopak? Jestem tu od 5 minut także słonko nie mogę ci pomóc - powiedziała spokojnie.
Upss... nie wiedziałam co robić, czy go szukać, czy może poczekać na niego , ale też może poszedł bo uważał że ten pomysł jest głupi i lepiej zakończyć to co jeszcze nie powstało. Pomyślałam chwilę i po chwili zauważyłam, że wpatruję się pusto w lustro, a obok mnie stoi Szymon. Moje kąciki ust mimowolnie się uniosły lekko do góry. To samo zauważyłam u mojego towarzysza. Był odmieniony, wróć jego fryzura była odmieniona, a oczy pozostały takie same, brązowe z tym samym błyskiem. Tylko, że nie miał ich już zaczerwienionych. Nie wiedziałam, że mogę się aż tak ucieszyć na czyjś widok. Szymon nic nie mówiąc wziął mnie za rękę i pociągnął w stronę wyjścia. Puścił mnie, zrobił obrót.
- I jak Ci się podobam? - zapytał, ciągle się śmiejąc.
- Z czego się tak śmiejesz? - i tu znowu odpowiedziałam mu pytaniem na pytanie.
- Nie wiesz, że nie ładnie to odpowiadać pytaniem na pytanie? - zapytał. Teraz to już i mi chciało się śmiać.
- A czy ty właśnie tego nie zrobiłeś? - odpowiedziałam mu. Chłopak pokręcił głową, przybliżył się do mnie, tak że nasze ciała się stykały a jego ręce były zaplecione za moimi plecami. Staliśmy tak chwilę wpatrując się w siebie i uśmiechając się ciągle. Przechodni mijali nas, może dlatego że staliśmy na samym środku chodnika?
- Możesz mi odpowiedzieć na pytanie? - powiedział w końcu.
- Wyglądasz..... mega, super i fantastycznie... - odpowiedziałam po chwili.
- Podoba ci się? - zapytał ponownie. Zapadła między nami cisza. Jak dla mnie niezręczna, bo nigdy się nie znalazłam w takiej sytuacji. Lekko skinęłam głową, a potem dodałam:
- Tak i to bardzo.... - mogłam się założyć, że na mojej twarzy zakwitł duży, krwisty rumieniec. Chciałam zasłonić się ręką, ale Szymon powiedział:
- Wyglądasz słodko - i mój rumieniec się powiększył. Po chwili nasze czoła się zetknęły, czułam jego oddech na swojej skórze. Po chwili i mój przyśpieszył. Patrzyliśmy sobie oczy, aż ktoś krzyknął imię chłopaka:
- Szymon! - o nie... wiedziałam, kto to jest. Zaczęłam sobie powtarzać zachowaj zimną krew, uspokój się, wszystko będzie dobrze. To był Sebastian z nim wiąże się długa historia, baardzo długa.
- O cześć! - powiedział Szymon ze sztucznym uśmiechem, al e zanim to spojrzał na mnie przerażonym wzrokiem. A ja nie mogłam mu pomóc, bo nie wierzyłam własnym oczom, byłam zdezoriętowana. Chciał mnie przedstawić, ale uświadomił sobie, że nie zna mojego imienia dlatego, gdy tylko zaczął chciałam mu przerwać. - Poznaj moją dziewczynę....
- Twoją dziewczynę? My się już znamy.... Miło Cie widzieć Ola - powiedział trochę zakłopotany.
- Yyyy cześć - nie zdobyłam się na nic innego, bo mi nie było miło.
- To wy się znacie? - zapytał Szymon.
- Przez przypadek, ale tak... - powiedziałam szybko. - To jest TEN twój kolega? - zapytałam mojego "chłopaka".
- Tak to o niego chodziło - powiedział w końcu. Posyłając mi puste spojrzenie. - Nie mieliśmy się spotkać za godzinę? - to pytanie skierował do niego.
- Tak za godzinę, ale idę teraz po Nicolę - powiedział, było widać że czuje się tak samo jak ja czyli niezręcznie, dziwnie?
- To do zobaczenia na miejscu - rzucił Szymon i poszliśmy w swoją stronę, nie zwracając niego uwagi. Nawet nie zauważyłam kiedy, odsunęliśmy się od siebie. Przeniósł wtedy rękę z twarzy na moją talię i przysunął do siebie. Teraz ja odtwarzałam to w zwolnionym tępie w swojej głowie. Dopiero teraz kiedy mocniej ścisnął mi rękę, zobaczyłam że trzymamy się za nie.
- Uważaj, bo wpadniesz pod samochód, a tego bym nie chciał... - szepnął mi do ucha. Po moim ciele przeszedł dreszcz, w tych słowach było coś mrocznego, coś co nie pasowało to do Szymona. Odwróciłam wzrok i zobaczyłam, że stoimy przed przejściem i czekamy na zmianę świateł.
- To gdzie teraz idziemy? - zapytałam.
- Może na zakupy? Pójdziemy do galerii bo tam się mamy spotkać... Chyba że nie chcesz - dodał widząc moją minę.
- Nie, jest okay. Możemy zrobić jak uważasz.- było mi wszystko jedno.
W krótkim czasie dotarliśmy na miejsce i poszliśmy do pierwszego sklepu. Czas nam mijał szybko, a bawiliśmy się jeszcze lepiej. Szymona zobaczyłam prawie we wszystkich ubraniach, jakie były w sklepie. Przebierał się za różne postacie za grzecznego chłopca, za niegrzecznego, kujona, a nawet złożył rurki. Miałam wrażenie, że wszystko to robi, aby mnie rozśmieszyć. Zachowywał się tak jakby mnie rozumiał, ale nie pytał. To było dla mnie dziwne, to tak jakbyśmy rozumieli się bez słów. W końcu wybraliśmy bluzę czarną z dużym kapturem i t-shirt z czaszką i spodnie, które podkreślały jego tyłek. W całości wyglądał jak niegrzeczny, ale cholernie przystojny chłopak. Mieliśmy iść już coś zjeść, ale zatrzymaliśmy się przy stoisku z rzemykami i różnymi zawieszkami.
- Może będziemy mieli coś takiego, co będzie nas łączyć? - wskazał na jeden podwójnych rzemyków, które miały zawieszkę gdzie łączyły się i tworzyły całość.
- W sumie czemu nie? - zgodziłam się . Był to fantastyczny pomysł, ale chyba dla nieudawanej pary, nieważne. On założył mi a ja jemu, po chwili spojrzał mi prosto w oczy. Ale ja oczywiście musiałam coś zrobić i powiedziałam:
-Chodźmy już. - chłopak uniósł lekko kąciki ust po czym wziął mnie za rękę i poszliśmy w swoją stronę.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś jak masz na imię - zapytał, ale nie patrzył w moja stronę.
- Bo nie pytałeś - wzruszyłam ramionami.
- Skąd się znacie - zapytał. Zapytał obojętnym tonem.
- To nie jest ważne w tej chwili, nie chcę o tym mówić. Ale nie byliśmy razem, jeżeli o to ci chodzi, po prostu....- zaczęłam się tłumaczyć, ale chłopak mi przerwał mi.
- Spokojnie, tylko pytam - posłałam mu lekki uśmiech - Jakiś wskazówki jak mam się zachowywać? Może mi jakoś pomożesz, bo strasznie się denerwuję.
- Jestem twoją dziewczyną no to chyba zachowuj się tak jakbym nią była na prawdę. Czyli, że mnie kochasz i nie widzisz świata poza mną i takie tam... Na pewno wiesz jak się zachowuje zakochany chłopak - powiedziałam obojętnie. Ale ty nie wiesz jak się zachowuje zakochana dziewczyna! krzyknęła moja podświadomość.
- Mam nadzieje, że będzie dobrze... - powiedział. Widziałam nutkę przerażenia w jego zachowaniu. I go natychmiast chciałam pocieszyć.
- Wszystko będzie dobrze, zobaczysz! Nie musimy przecież tam siedzieć cały czas - chłopak dalej szedł przed siebie ze mną u boku. A nasze ręce były splecione razem. Odszukaliśmy ich wzrokiem i podeszliśmy. - - Cześć - usłyszeliśmy na powitanie od Sebastiana i Nikoli.
- Cześć - powiedzieliśmy w tym samym czasie, na co zaśmialiśmy się razem.
- Więc tak... Szymona już znasz... - zaczął jeden.
- To jest Ola, moja dziewczyna - przerwał mu drugi. I musnął delikatnie wargami moja skroń.
- Tak... Ola to jest moja dziewczyna Nikola - powiedział Seba. Przywitaliśmy się lekkim uściskiem dłoni.
Usiedliśmy, atmosfera była bardzo napięta, chłopcy rozmawiali ze sobą. Jeżeli można to nazwać rozmową, to była rywalizacja, kto jest lepszy. Obserwowałam ich z ciekawością i po za tym musiałam to przerwać w odpowiednim momencie jakby to zaszło za daleko. W pewnym momencie usłyszałam jak przychodzi mi sms. Zobaczyłam od kogo to. Widzę Cię! hahah Jak tam? Zamarłam. A jak to ON?
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hey ;D
Mamy drugi rozdział. Jak się podoba? Rozdziały nie są za długie? A może chcecie coś zmienić? Piszcie śmiało w komentarzach, albo tu Ask Macie jakiejś pytania do mnie, a może do któregoś bohatera?
Uwielbiam ! *,* Masz talent... czakam na next ! <3
OdpowiedzUsuń3 razy Tak dawaj rozdziały częściej pliska. <3
OdpowiedzUsuńCzekam na next c;
OdpowiedzUsuńsuper rozdział! czekam na następny :)
OdpowiedzUsuń(zapraszam do siebie: lovewillcomeon.blogspot.com )
świetny :)
OdpowiedzUsuń