Podczas jazdy autobusem moje myśli krążyły wokół Szymona. Czy myśli o mnie, czy to co mówił to nie jest stek bzdur. Właściwie powinnam zastanawiać się co z moją szkołą, ale ja i tak nie mogłam oderwać na długo myśli o nim. O mały włos, a przegapiłabym swój przystanek autobusowy. Teraz musiałam w drodze do domu zetrzeć uśmiech z twarzy. Moi rodzice mogliby to źle zinterpretować. Miałabym jedynym słowem kłopoty. Do domu wróciłam wieczorem, ale zanim zamknę się w swoim pokoju muszę się wytłumaczyć dlaczego tak późno wróciłam.
- Spotkałam Natalkę z Mateuszem, byli oni w tarasach... A ja chciałam rozejrzeć się za prezentem dla mojej siostry. - mama przeszyła mnie wzrokiem, jak bym kłamała. Nie umiałam kłamać aż do niedawna, musiałam jakoś wszystko przetrwać sama, bez mówienia nikomu prawdy. chciała zadać mi jeszcze jakieś pytanie, ale przyszedł mój kochany tata. Ledwo trzymał się na nogach, spojrzał na nas przelotnie i bez słowa poszedł spać do pokoju. O to dzisiaj obędzie się bez kłótni? Zdziwiłam się, bo to była nowość. Wstałam i poszłam razem z kolacją do swojego pokoju. Chociaż tam mogę być sama. Postanowiłam, że poczytam książkę bo nie wiem co bym mogła robić, spać nie pójdę, bo za wcześnie, a marzyc nie wypada. W pewnej chwili dostałam sma'a... Nie chciało mi się ruszyć po telefon, ale pomyślałam że może to coś ważnego.
Nie myliłam się to było ważne, ale nie spodziewałam się że ta akurat wiadomość będzie od Niego. Zerknęłam na zegarek, było już późno.
Od: Twój kochany Szymon
Treść: Śpij skarbie. Niech Ci się przyśni coś miłego...
Natychmiast odpisałam:
Treść: Zmierzch?
Po chwili dostałam odpowiedź:
Od: Twój kochany Szymon
Treść: Tak ;) Poznałaś?
Moją odpowiedź dostał po chwili.
Treść: Tak, czytałam książki i kilka razy oglądałam filmy ; >
Nic nie opisywał, pomyślałam że śpi, albo coś w tym stylu... Tym razem myliłam się bo dzwonek telefonu rozległ się po chwili.
- Halo - powiedziałam, choć wiedziałam kto to jest.
- Cześć, jak tam? - zapytał chłopak.
- Pytasz o coś konkretnego czy ogólnie? - zapytałam
- Coś się stało - zapytał po chwili z przerażeniem.
- Nie, po prostu to można różnie interpretować powiedziałam spokojnie
- Dobrze - powiedział z wahaniem - Czemu jeszcze nie śpisz?
- Bo czytałam i nie zauważyłam że jest tak późno - przyznałam. - A co z Tobą?
- Miałem parę spraw do załatwienia i mi to sporo czasu zajęło. - powiedział.
- To jak jesteś zmęczony to idź spać - powiedziałam.
- Chciałem tylko usłyszeć twój głos - po tych słowach mogłabym przysiąc że na moich policzkach widać rumieńce, chociaż było ciemnio... Nie wiedziałam co powiedzieć, Szymon chyba to wyczuł bo po chwili dodał - A ty kiedy idziesz?- zapytał.
- Niedługo - udało mi się powiedzieć. - Za dużo się wydarzyło i muszę to sobie poukładać w głowie...
- To Ci nie przeszkadzam - już chciał coś dodać, ale ja mu przerwałam
- Nie przeszkadzasz - wyczułam jak chłopak się uśmiecha.
- To fajnie - powiedział i nastała cisza. Chłopak zaczął opowiadać coś, ale pamiętam to jak przez mgłę. Po raz pierwszy usnęłam spokojnie i nie śniły mi się koszmary. Obudziłam się wcześnie rano z myślą, że usnęłam jak z nim rozmawiałam. Szybko wzięłam do reki swój telefon dwa nieprzeczytane wiadomości.
Od: Twój kochany Szymon
Treść: Chyba usnęłaś... Dobranoc
I druga:
Od: Twój kochany Szymon
Treść: Wiem kiedy się rumienisz
Jak na zawołanie mój rumieniec powrócił na swoje miejsce. Odpisałam mu przeprosinowego sms'a w którym mu wyjaśniłam, że usnęłam.Wstałam po czym moja mam oznajmiła mi, że muszę pójść do starszej pani zanieść jej zakupy, które zostawiła u nas w samochodzie. I pomóc w ogrodzie jeżeli będzie trzeba. W drodze do niej przyszła mi do głowy pewna myśl, a to nie jest ta osoba o której mówił mój "chłopak"? Ale obok tez mieszkała starsza pani.
-Dzień dobry! Mam Pani zakupy. - powiedziałam.
- Dzień dobry, dziękuję - odpowiedziała kobieta. Była to bardzo miła staruszka i lubiłam z nią rozmawiać, bo była mądrym człowiekiem. - Chodź napijesz się herbaty? -zapytała.
- Tak chętnie - powiedziałam i weszłam do domu niosąc zakupy. Gdy już byłam w środku, zapytałam - Może je rozpakuję? - wskazałam na torby, które wniosłam.
- Jeżeli byś mogła - odparła staruszka. I zaczęłam wypakowywać i chować do szafek zawartość toreb. Dokładnie wiedziałam gdzie co jest, dlatego nie miałam problemu ze schowaniem wszystkich rzeczy. Gdy skończyłam usłyszałam jej głos za plecami.
- Herbata już gotowa, siadaj - poleciła kobieta. Zaczęliśmy rozmowę o szkole, o tym co chce robić w przyszłości. Traktowałam ją jak swoją babcię której mogę powiedzieć wszystko. Nie wiem dlaczego tak ją podziwiałam, ona zawsze mnie wspierała mimo że tego jest w sumie obcą mi osobą.
- Pomóc coś Pani dzisiaj? W ogrodzie albo gdzieś? - zapytałam. Spędzanie u niej czasu było samą przyjemnością. Nigdy nie chciałam wracać do domu. Tam nic mnie nie czekało, oprócz kłótni, złośliwości, a nawet policji. Szczerze mówiąc miałam nadzieję, że coś będę musiała zrobić. Nie lubiłam swojego domu... Tam gdzie inni czuli się szczęśliwi, ja czułam się jak w klatce. Robić to co ci każą, nie spełniać się, nie rozwijać. Nic kompletnie nic. Ale szkoła w mieście jest dla mnie szansą na lepsze życie? No to bym mogła być spokojna o jutro, o to bym była szczęśliwa? Ale będąc nadal tu nie potrafiłam nic osiągnąć, nie wiedziałam co mnie nawet tam czeka. Ale wszystko byle nie tu.
- Nie, dziękuje. Nie mówiłam Ci ale mam wnuczka. - zaskoczyła mnie tym, bo nigdy o nim nie wspominała - Ma na imię Szymon i jest rok starszy od Ciebie, nie mówiłam Ci bo nie widziałam się z nim dawno.... - i jak na zawołanie z pokoju wyszła postać, którą od razu poznałam. Te Oczy...
- Może sam się przedstawię - zapytał i od razu gdy mnie zobaczył jego mięśnie się napięły. Nie spodziewał się mnie tutaj, a jego też nie. Patrzyliśmy sobie w oczy, miałam wrażenie że to trwa wieki. Tak jakby nic innego się nie liczyło. Kobieta pierwsza przerwała ciszę.
- Znacie się? - zapytała. Zanim zdążyłam coś powiedzieć, Szymon ubiegł mnie mówiąc:
- Nie babciu. - podszedł do mnie i wyciągnął rękę mówiąc - Cześć, jestem Szymon - uśmiechnął się delikatnie.
- Cześć, Ola - powiedziałam. Chciałam na niego krzyknąć, ze po tym wczoraj nagle mnie nie zna? Byłam na niego wściekła, ale może to tylko dla mnie coś znaczyło a tak na prawdę nie działo się nic wyjątkowego?
- Właśnie, Szymek mi pomoże, także możesz zająć się zająć swoimi sprawami. - staruszka uśmiechnęła się ciepło.
- To ja już pójdę - powiedziałam po czym wstałam. - Do widzenia - powiedziałam do kobiety.
- Odprowadź ją - powiedziała staruszka.
- Nie trzeba dziękuję i wyszłam z pomieszczenia. Ale usłyszałam za sobą jego kroki.
Gdy już byliśmy na zewnątrz, krzyknął:
- Poczekaj! - nie miałam zamiaru na niego czekać, ale wiedziałam że chłopak nie da za wygraną. Po za tym byłam ciekawa co on ma mi do powiedzenia.
- Posłuchaj.... - zaczął.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Heey ;D
Mamy kolejny rozdział. Piszcie co sądzicie ;) Coś zmienić?
Jak myślicie jakie będzie miał Szymon wytłumaczenie dla Oli? Komentujcie, ale też zapraszam na Ask'a.
Do zobaczenia :)
hm... ciekawe co jej powie!
OdpowiedzUsuńCzekam na nexta
http://murky-rainbow.blogspot.com/
Czuje niedosyt!
OdpowiedzUsuńDaj rozdział, ja umieram ;(
sinisterjoke.blogspot.com
Oooj, będzie zjebka dla Szymona? :D
OdpowiedzUsuńSpoko rozdział jak każdy <3
OdpowiedzUsuńAkcja się rozwineła! 😍😍
OdpowiedzUsuń