Usiedliśmy, atmosfera była bardzo napięta, chłopcy rozmawiali ze sobą. Jeżeli można to nazwać rozmową, to była rywalizacja, kto jest lepszy. Obserwowałam ich z ciekawością i po za tym musiałam to przerwać w odpowiednim momencie jakby to zaszło za daleko. W pewnym momencie usłyszałam jak przychodzi mi sms. Zobaczyłam od kogo to. Widzę Cię! hahah Jak tam? Zamarłam. A jak to ON?
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bez zastanowienia odpisałam kto Ty? A potem spojrzałam na Szymona uśmiechając się lekko, na szczęście niczego nie zauważył i po chwili odwrócił wzrok. Patrzyłam tępo w telefon. Czekając na odpowiedź, poczułam że jak zaraz stąd nie wyjdę będzie źle, bardzo źle. Szepnęłam do chłopaka:
- Zaraz wracam - posłałam mu przy tym smutny uśmiech. Gdy tylko odeszłam poczułam jak zbierają mi się łzy. Chciałam uciec, ale przecież nie mogłam go tak zostawić. Nie będę płakać powtarzałam sobie, odwróciłam się, a tym samym czasie po moim policzku zaczęła płynąć samotna łza zostawiając mokry ślad na policzku. Spotkałam wzrok Szymona, cały czas szłam. Po chwili poczułam jak ktoś oplata mnie mocno swoimi ramionami. Nawet nie zauważyłam, kiedy jego t-shirt był mokry od moich łez. Po tym jak się uspokoiłam, a trwało to chwilę. Odsunęłam się od niego mówiąc:
- Lepiej będzie jak już pójdę, przepraszam za to wszystko - Szymon cierpliwie mnie słuchał - powiedz im cokolwiek, że musiałam wracać czy coś - nie odważyłam się spojrzeć mu w oczy. Bałam się tego co mogę w nich zobaczyć. Odwróciłam się, chciałam odejść... Ale poczułam mocne szarpnięcie do tyłu. Zatoczyłam się prawie wpadając w niego. A On złapał mnie, ale nadal mocno trzymał za nadgarstek. Spojrzałam na niego wyczekującym wzrokiem.
- O co chodzi? Dlaczego chcesz mnie zostawić? - O nie, to nie tak... Chciałam to powiedzieć, ale nie wypowiedziałam żadnego ze słów. - Proszę, możesz mi to wyjaśnić? - zapanowała cisza nie tego się obawiałam..
- Pod koniec tego roku wydarzyło się coś bardzo złego, do tej pory nie umiem sobie z tym poradzić.... Choć - złapałam go za rękę i poprowadziłam na zewnątrz. Poszliśmy na tarasy nad galerią.
-Nie chcesz mi powiedzieć? Nie będę Cię zmuszał - powiedział w końcu, a ja mu przerwałam.
- To nie jest tak, że nie chcę Ci powiedzieć... To jest strasznie trudne, nie wiele osób o tym wie...Pod koniec roku szkolnego, zaczęłam dostawać głupie wiadomości, potem byłam bacznie obserwowana a potem śledzona do tego stopnia, że kiedyś uciekłam ze stołówki, chowałam się, w szkole nikt mi nie wierzył, że to może być ta osoba, a nawet nauczyciel nic nie powiedział mu. On był chory, ale moje życie zmienił w piekło w przeciągu jednego tygodnia. Codziennie było coraz gorzej, a nikt tego nie zauważył. Każdy martwił się o siebie i tylko to go interesowało. Pewnego dnia ktoś zobaczył, że się pociął i go jeszcze tego dnia zabrali.
- Odetchnęłam głęboko, jak zawsze kiedy skończyłam o tym mówić.
- Tak mi przykro - powiedział w końcu Szymon - uśmiechnęłam się blado.
- Już po wszystkim, zdążyłam o tym zapomnieć, ale to wróciło. To ciągle powraca, choćbym nie wiem co zrobiła tego nie da się zostawić. I jeszcze tam w środku dostałam sms i wiedziałam, że to nie ON.... ale i tak się przeraziłam.- W chwili gdy to mówiłam zobaczyłam, że przyszła mi wiadomość: To ja Natalia. Poczułam ulgę, odetchnęłam głęboko. To była moja koleżanka więc nie miałam się czego bać, ale tak nie było. Musi minąć dużo czasu zanim będzie wszystko w porządku. - To Natalia, moja koleżanka wysłała mi tego sms widocznie nie mam jej numeru telefonu - Przymknęłam oczy, zastanawiałam się co teraz będzie jak zachowa się Szymon, co powie.... Jednym słowem bałam się tego, nie patrzyłam mu w oczy od chwili, gdy wyszliśmy z galerii. Podniosłam na niego wzrok, a właściwie na jego białe palce, które mocno zaciskał. Po chwili wstał, a ja pomyślałam że nie będę go zatrzymywać. Ale chłopak tylko wstał, aby usiąść obok i przytulić mnie. Jego uścisk był na tyle kojący, że poczułam się bezpiecznie i dobrze tak jak byłabym w domu...W swoim ulubionym miejscu.Nie oceniał mnie, nie mówił co mogłabym zrobić był, a najlepsze jest to że zachowywał się jak mój Prawdziwy chłopak, a nie udawany... Minęło kilka chwil zanim mnie puścił, ale zrobił to niechętnie. Wstał i podał mi dłoń i razem zeszliśmy ze schodów.
- Chyba lepiej będzie jak wrócę już do domu - przerwałam ciszę.
- Odprowadzę Cie - powiedział Szymon, a już byliśmy na dole. W pewnej chwili chwycił mnie za ramiona i przyciągnął mnie do ściany. Zasłonił mnie prawie całym swoim ciałem. I powiedział
- Oni są tam - chciałam wyjrzeć za jego ramienia - nie wyglądaj, bo nas zobaczą - powiedział na jednym tchu.
- Dobrze, dobrze - odpowiedziałam mu. - Ile będziemy tak stać? - zapytałam.
- Nie wiem, z Tobą mogę cały dzień - powiedział.
- Udawanie nie jest trudne - odparłam i udało mi się wyjrzeć zza jego ramienia - O, chyba już poszli - powiedziałam i poszliśmy w stronę dworca.
- Gdzie mieszkasz? - zapytał przerywając ciszę.
- Ok. 40 km od Lublina, taka tam mała wieś... -odpowiedziałam mu. Okazało się, ze jego babcia tam mieszka, nawet niedaleko mnie.
- Kiedyś przyjadę - powiedział.
- Babcia na pewno się ucieszy - powiedziałam spokojnie.
- Babcia na pewno - pokiwał głową, zgadzając się ze mną - A Ty? - zapytał delikatnie zerkając na mnie. Zobaczył zaskoczenie na mojej twarzy i szybko dodał - To było pytanie bez sensu., nie musisz odpowiadać... - powiedział zawstydzony. Uśmiechnęłam się, bo słodko wyglądał...
- Na pewno? - zapytałam - Nie muszę odpowiadać? - dodałam po chwili.
- Nieee, tak tylko pytałem - zaśmiał się nerwowo.
- Okay - powiedziałam i wzruszyłam ramionami. - No to jesteśmy już na miejscu, o i już mój bus jest - powiedziałam.
- To super - powiedział ze znużeniem. - Muszę Ci coś powiedzieć....
- Tak? Mów - zachęciłam go. Szymon odetchnął głęboko i zaczął mówić.
- Bo to w jakim mnie stanie widziałaś dzisiaj... To nie byłam ja, chodzi mi o to, że normalnie na co dzień się tak nie zachowuję. A to co stało się dzisiaj to chwila słabości. - tłumaczył się - Nie wiem co się ze mną stało, na prawdę... Czasami mam tak, ale rzadko czyli raz na jakiś czas. Normalnie jestem zwykłym chłopakiem...
- Nie musisz się tłumaczyć, bo każdy tak ma czasem, tak? Że jest chwila słabości i... - nie pozwolił mi dokończyć.
- Ale nie chcę, żebyś mnie wzięła za jakiegoś słabego.... - zamyślił się szukając odpowiedniego słowa.
- Ciii za nikogo takiego cię nie wzięłam. - powiedziałam.
- Możesz mi dać swój numer telefonu - zapytał na jednym oddechu jakby się bał, mojej reakcji.
- Jasne, to ty mi dasz swój. - Wymieniliśmy się telefonami - Jak mam się zapisać? - zapytałam
- Jak chcesz - powiedział, było mu to obojętne. Napisałam "Twoja dziewczyna ;D" Najwyżej zmieni, co mi szkodzi? Zapiałam i oddałam mu telefon.
- Chcę Ci powiedzieć też, że to dzisiaj zobaczyłeś w związku ze mną - dostałam słowotoku - To mi się praktycznie nigdy nie zdarza - mówiłam.
- Rozumiem - odparł patrząc mi prosto w oczy.
- A przynajmniej nie przy kimś - kontynuowałam - To była dziwna sytuacja, ta dzisiaj - mówiłam coraz szybciej, a on tylko się uśmiechnął. Swoimi dłońmi dotknął mojej twarzy, a potem przysunął się. I swoimi ustami dotknął moich, delikatnie, spokojnie jakby badał moja reakcję. Gdy poczuł uśmiech odsunął się delikatnie i powiedział szeptem.
- Spokojnie rozumiem, a teraz idź bo się spóźnisz. - powiedział spokojnie.
- Okay - powiedziałam zdezorientowana - Tak uciesze się - dodałam.
- Ucieszysz się? - zapytał z dziwieniem.
- Jak przyjedziesz - odkrzyknęłam. Gdy popatrzyłam na niego w busie na jego twarzy malował się wielki szczery uśmiech. Automatycznie na mojej twarzy można było zobaczyć to samo. Po chwili dostałam sms
Od: Twój kochany Szymon
Treść: Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę z tego powodu. Dziękuje że uczyniłaś mój dzień lepszy, Moja dziewczyno ;)
I ruszyliśmy do domu, czekała mnie długa jazda busem...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hey kochani :D Rozdział III
Co myślicie? Podoba się wam czy niekoniecznie?
Jeżeli macie jakieś pytania to zapraszam na Ask ;D
Czekam na następny rozdział :)
OdpowiedzUsuńsinisterjoke.blogspot.com
Super! I słodko :3
OdpowiedzUsuńRozdział super czekam na następne
OdpowiedzUsuńSuper :)
OdpowiedzUsuń